Rozdział 5

Feliksa obudziło delikatne stukanie w okno. Otworzył je i do sypialni wleciał mały, niepozorny ptaszek. Nie wyglądał może i zbyt pięknie, ale za to prześlicznie zaczął śpiewać. Wyśpiewał konsultantowi, że te czary, to
jednorazowy wyskok i że pochodzą najprawdopodobniej z królestwa Wróżkocji. Niewiele w zasadzie wiadomo, bo dotarcie do właściwych myszy było bardzo trudne, a plotki zawsze zawierają o więcej szczegółów niż rzeczywiście się wydarzyło. Ale podobno wszystko zorganizowane było po to, żeby jakaś służąca ze zubożałego rodu szlacheckiego mogła się rozerwać.
Tyle Piruetowi musiało wystarczyć. Podziękował ślicznie słowikowi, przywiązał mu do nóżki prezent dla Cesaryńskiego i pośpiesznie zjadł śniadanie.
Kiedy o 8:00 zajechał samochód, Feliks poinformował swoją ekipę, że mają wysiąść i poczekać na trawniku. To nieczęsto się zdarzało, więc Rita i reszta ekipy mocno się zdziwili. Kiedy już rozsiedli się na trawie, Feliks bez ogródek oznajmił, że w sprawę zamieszane są czary, a śledztwo zawiodło go do jakiegoś królestwa Wróżkocji, ale nawet Feliks nie wie, gdzie to jest. I że w związku z tym, będą tak długo tu siedzieć, aż nie wymyślą, co zrobić.

Kierowca i Tomasz nie kryli zdziwienia. Chociaż niewiele ich już dziwiło, to teraz Feliks naprawdę odpłynął. Jedynie Rita siedziała niewzruszona, co nie uszło uwadze konsultanta. Cały czas notowała. Teraz Feliks zaczął’przeszywać ją świdrującym wzrokiem. Nie zadał żadnego pytania, tylko patrzył.
Co prawda w milczeniu, ale bardzo intensywnie. Rita czuła się coraz bardziej nieswojo. W końcu zaczęła się kręcić, rumienić i chyba zaczynała pękać.
Kierowca z Tomaszem w milczeniu obserwowali tę swoistą torturę. Aż w końcu Rita wydała z siebie cienki, jakby ściśnięty głos:
– Królestwo Wróżkocji leży na wschodzie, pomiędzy imperium wampiriońskim, Czarnogórogrodem a Zasiedmiogórogrodem. Jest małe, schowane w lesie i zamieszkałe przez liczne wróżki zębuszki, wróżki chrzestne, wróżki nianie i wróżki z bajki. A nawet wróżki kulopatrzące.

Tomasz pomyślał, że już nic a nic go nie zdziwi. O, jakże się mylił… Kierowca pomyślał, że on też chciałby brać jakieś proszki, które dają takie loty, a Feliks zapytał Ritę, skąd wie o Wróżkocji, jak się tam poruszać i jak się kontaktuje z mieszkańcami tego osobliwego królestwa.
Rita przyznała, że ma tam przyjaciółkę. Co prawda nie jest wróżką, tylko człowiekiem, ale miała bardzo ciężkie dzieciństwo i musiała zmierzyć się z wieloma problemami, bowiem każdy, kto ją spotkał, chciał aranżować jej małżeństwo, dlatego uciekła aż do tak dalekiej krainy.
Celina łatwo się zaaklimatyzowała, bo jest dokładnie takiego samego wzrostu co większość maleńkich wróżek. Tomaszowi na samą myśl o niewysokiej kobiecie serce zabiło mocniej. Ale nie chciał drążyć tematu, dopóki nie
zamkną śledztwa. Ale już był pewien, że jak tylko Feliks odpłynie ze swoimi raportami i teczkami, będzie wiercił Ricie dziurę w brzuchu tak długo, aż ta ułatwi mu umówienie się z jej przyjaciółką.
– Jak się tam dostaniemy? – zapytał Feliks, który najwyraźniej wierzył w każde słowo dziennikarki.
Rita najpierw się kręciła, potem kilka razy westchnęła głęboko, aż w końcu wydusiła z siebie:
– Latającym dywanem. Jako jedyny przemknie przez zieloną granicę nie zostawiając śladów, uniknie namierzenia przez wojska lotnicze i będzie na tyle szybki, żebyśmy mogli wrócić przed zapadnięciem zmroku. I miała rację. Co prawda wiało niemiłosiernie, nie było pasów, ale latający dywan Rity był niesamowitym środkiem transportu. Dotarli do Wróżkocji w ciągu 75 minut. Wylądowali na odludziu i zaczęli się zastanawiać co dalej. Niewątpliwie ich przybycie już zostało odnotowane. Widać ich było z daleka, bo ewidentnie odróżniali się od maleńkich, drobnych wróżek wszelkiego rodzaju. Rita natychmiast skierowała się do małego, białego domku swojej
przyjaciółki.
Celina wyszła do ogródka, bo wiadomym było, że dziwaczna
grupa obcych nie wejdzie do jej domku. Musieliby stać i w dodatku zdjąć dach. Dlatego grzecznie poczekali na Celinę w ogródku. Kiedy wyszła, Tomasz o mało nie zszedł na zawał. To, co go dopadło, to nie była żadna strzała amora czy iskra, czy chemia…. To było jak trafienie piorunem. Zakochał się bez pamięci.
Feliks tymczasem streścił Celinie powód ich wizyty, a ta uznała, że takie czary potrafią robić tylko wróżki chrzestne. Poczęstowała swoich gości kilkoma kotłami kwiatowej herbaty, a sama ich przeprosiła i zamknęła się w sypialni, gdzie stało ogromne, kryształowe lustro w złoconej ramie.
Po chwili wyszła i zanotowała gościom adres właściwej wróżki chrzestnej, odnalezienie którego przysporzyło im sporo kłopotów. We Wróżkocji mało było dróg, bo większość mieszkańców po prostu latała. Nie było numerów domów, tylko piękne, bajkowe nazwy. Feliks stał się grymaśny i naprawdę złośliwy. Te warunki nie sprzyjały logicznemu myśleniu. Na szczęście w końcu trafili pod odpowiedni adres. Ale to wcale nie ułatwiło sprawy. Właściwa wróżka chrzestna najpierw udawała, że nie ma jej w domu, a kiedy jednak dziwaczna grupa zaczęła się coraz gorzej zachowywać, wyszła do nich na podwórko, ale nie odezwała się ani słowem.

czew
Poirytowany Feliks nie bawił się już w żadne grzeczności. Fuknął:
– Nie po to łamię prawo opuszczając kraj bez wiedzy Architorzaka, kręcę się w jakimś strasznym miejscu, kompletnie wyprowadzony z równowagi i katuję swój mózg tymi nielogicznymi obrazami, żeby teraz oglądać fochy jakiejś małej, latającej baby!
Wróżka chrzestna się rozpłakała. Tego dla konsultanta było za wiele. Już, już miał wybuchnąć, kiedy Rita dyskretnie skinęła na przelatującą obok wróżkę nianię. Ta z kolei podfrunęła do ucha Pirueta i zaczęła mu nucić piękną melodię. Feliksowi od razu przypomniało się dzieciństwo. Jego sterylnie biały pokoik, jego szafeczka z encyklopediami, nieskażona żadnymi zabawkami, jego idealnie biała, niewyobrażalnie sztywna pościel… Uspokoił się i nawet niemal zasnął!
Tę sytuację wykorzystała Rita i powiedziała:
– Wiemy, że pomogłaś swojej podopiecznej, że chciałaś, żeby się rozerwała i że ma bardzo ciężko, że sprząta w obcych domach…
Wróżka chrzestna się obruszyła:
– Żeby to faktycznie w obcym domu… Ona u siebie samej jest służącą!
Osierocili ją rodzice, wredna macocha przejęła majątek i wszystkie świadczenia z opieki, nawet dukaty+ jej zabrała! Ta biedna sierota robi, co może, żeby przetrwać. Sprząta, pierze, gotuje tym leniwym babom… Chciałam jej trochę przyjemności sprawić. Ale nie wyszło tak, jak ja bym chciała! Poszła na zabawę i wróciła zakochana. Wiem w kim! Jego ojciec jest okrutny i zły tak bardzo, że nawet tu wszyscy drżą na dźwięk jego imienia! Musiałam ją stamtąd zabrać. Moje myszy jej pilnowały, a z dyni zrobiłam jej volkswagena passata,
żeby się nie wyróżniała. Ale wszystko na nic. Nieszczęśnica się zakochała i to z wzajemnością. Nigdy jednak nie pozwolę na to, żeby ją odnalazł.
Rita w spokoju wysłuchała wszelkich obaw wróżki chrzestnej. Potem spojrzała na nią swoimi łagodnymi oczami i powiedziała:
– Kryształ palantiromagiczny, który Twoja chrześnica zgubiła, jest w pokoju Pierworodnego. Możesz go podejrzeć. Teraz Feliks się ożywił. Zapytał Ritę wprost, czym jest ten kryształ, a ta przyznała, że jest to bardziej zaawansowana magia niż lustra. Bo dzięki tym kryształom można ze sobą rozmawiać. Nawet jeśli jest się kilka królestw dalej. Konsultant uznał, że musi bliżej poznać swoją protokolantkę.
Tomasz, w ogóle nie słuchał niczego. Ciągle rozmarzonymi oczami widział tylko Celinę. Kierowca miał mnóstwo myśli i pytań, ale nim się nikt nie przejmował. Co tym razem zaczęło go denerwować. Też chciał odegrać jakąś rolę w tej historii, ale nie było mu dane.
A wróżka chrzestna w tym czasie wyjęła swój pięknie wyszlifowany,
nienaturalnie czysty kryształ i zaczęła obserwować.
Po trzech kwadransach oznajmiła, że powie im, gdzie szukać swojej podopiecznej i że pomoże młodym ukryć się przed okrutnym dyktatorem. Ekipa konsultanta wróciła do domu przed 18:00. Feliks po powrocie zdążył
zadzwonić do Kozłonogiego i umówić się z nim na następny dzień rano.
Inspektorowi wyraźnie ulżyło, bo dyktator oczekiwał rezultatów i zaczął się orientować, że liczne przesłuchania drobnych przestępców to tylko gra na zwłokę.
Kozłonogi wiedział, że jutro sprawa będzie rozwiązana. A on zgarnie nagrody i pochwały

Kategorie: osobiste