Przez ostatnie kilka lat kompletnie wypadłam z rynku czytelniczego. Moja biblioteczka zapełniła się kilkoma pozycjami, które ciągle obiecuję sobie przeczytać, ale i tak głównie siedziałam w poradnikach. Różne problemy, dysfunkcje, nadwrażliwości i wszelkie nad… naszych dzieci spowodowały, że zamiast zadbać o swoją własną rozrywkę, utonęłam po uszy w ich problemach i w poradnikach, które miały mi pomóc te problemy rozwiązać. Aż w pewnym momencie poczułam, że kręcę się w kółko. Że jeśli przeczytam jeszcze choć zdanie na temat zaburzeń integracji sensorycznej, pracy na emocjach, fizjoterapii, rozwoju dzieci albo przeróżnych terapii, to po prostu pęknę. Umrę śmiercią szybką, acz efektowną. I nikt ze zdobytej przeze mnie wiedzy nie skorzysta. W końcu postanowiłam odłożyć w kąt poradniki, a zabrać się za coś innego. Ale co? No właśnie – kompletnie nie wiedziałam za co się zabrać. Aż pewnego dnia, podczas pstrykania pilotem zauważyłam pana Fajbusiewicza, którego strasznie lubiłam kiedyś oglądać, a z nim efektowną blondynkę. Program dość mnie wciągnął, a potem postanowiłam dowiedzieć się nieco o blondynce.

Okazało się, że ta pani to Katarzyna Bonda – autorka powieści kryminalnych. Pokopałam głębiej, dowiedziałam się więcej. Ale nie chciałam kupować kolejnych książek, bo jestem w trakcie odgruzowywania domu. Z pomocą przyszła mi moja najulubieńsza biblioteka miejska. Znalazłam w niej serię o Saszy Załuskiej. Cztery żywioły – cztery wielkie tomy opowieści o niezwykle pięknej i niezwykle inteligentnej profilerce. Zdjęcie pochodzi ze sklepu selkar.pl:

zdjęcie z selkar.pl

Zawód profilera, pomimo że rozsławiony przez serial Zabójcze Umysły, ciągle jeszcze jest mało w Polsce znany. Dlatego Sasza uczyła się go w Wielkiej Brytanii, u człowieka, któremu od zawsze ufała. Wcześniej pracowała w agencji rządowej, ale, pomimo ogromnej inteligencji oraz doskonałego wyszkolenia, nie odniosła spektakularnego sukcesu. Spaliła ważną akcję, zaszła w ciążę z głównym podejrzanym. Jej głównym problemem i przeszkodą w pracy był (i nadal jest) alkoholizm. Choroba, która nie przemija po prostu. Która niszczy wszystko i wszystkich.

Kiedy Sasza dowiaduje się, że jest w ciąży, ucieka na wyspy, przechodzi terapię, zajmuje się swoim rozwojem. Próbuje tworzyć dla swojej ukochanej córeczki najlepsze warunki dla życia i rozwoju. Próbuje osładzać jej dzieciństwo, chronić ją przed starym życiem. Jednak przychodzi taki dzień, kiedy Sasza wraca do ojczyzny i zajmuje się pracą. Trafia do policji i tam wykazuje się swoimi umiejętnościami. Rozwiązuje trudne sprawy, ale wcale nie jest jej łatwo. Ciągle ma pod górkę. Począwszy od tego, że współpracownicy nie ufają jej. Odkrywają częściowo jej przeszłość. Jednak nie całą, a tylko te najgorsze części. Sasza nie jest oficjalnie zatrudniona w Policji, a więc brakuje jej wielu uprawnień i dostępu do wielu dokumentów. Jednak przy okazji odkrywa, że spalona akcja sprzed lat nie była tym, na co wyglądała. Że ojciec jej córki żyje, ma się dobrze i że jej szuka. Sasza za wszelką cenę musi ochronić córkę i rozwikłać zagadki swojej przeszłości. A nie jest to łatwe, bo tych tajemnic chroni cały tabun ludzi i wszyscy jej w tym przeszkadzają.

Tak mniej – więcej wygląda wstęp do czterech tomów przygód Saszy. W tym czasie zostaje kilka razy uprowadzona, kilka razy wymyka się śmierci, odnosi kilka ran, z czego jedna jest raną taką „na zawsze”. Taką, która zawsze będzie jej przypominała o wszystkim, co przeszła.

Swoją policyjną przygodę zaczyna od rozwiązania zagadki morderstwa „Igły” – muzyka z Trójmiasta. Potem różne sprawy prowadzą ją na Podhale, do Hajnówki, do Łodzi… Wszędzie zyskuje nowych wrogów i wszędzie jest niezwykle skuteczna. I przede wszystkim – ciągle jest sama. Znajomości, które nawiązuje, są płytkie, w większości nastawione na wyzyskanie jej. W zasadzie dopiero w ostatnim tomie okazuje się, że może liczyć tylko na przybranego brata i technika policyjnego. Wszyscy inni albo ją zdradzili, albo sprzedali za garść srebrników (ewentualnie stanowisko i motocykl). Czy może też ufać swojemu mentorowi, swoim poprzednim szefom, swoim oficerom prowadzącym? Zwłaszcza w sytuacji, kiedy jej córka znika, a policja, z którą przecież współpracuje, niewiele jest w stanie zrobić? Czy brat i technik okażą się wystarczającym wsparciem, czy będzie musiała walczyć z bandytami ich metodami, ich pieniędzmi i ich ludźmi?

Powieść wciągnęła mnie niesamowicie. Porusza wiele wątków. Nie tylko kryminalnych. Jest źródłem ciekawych historii o żołnierzach wyklętych, o stosunkach polsko-białoruskich, o wierzeniach ludzi mieszkających daleko od Warszawy… Poza tym autorka fantastycznie opisuje relacje międzyludzkie. Uczucia. Problemy biedoty i rozterki bogatych. W jej książkach sporo jest też historii szpiegowskich. Nie takich, jak w serii o Jamesie Bondzie. Tylko takich, naszych, rodzimych, które mogła opowiedzieć nasza Bonda.

Pomimo, że historia opowiedziana jest w czterech opasłych tomach, pochłonęła mnie całkowicie. Przeczytanie jej zajęło mi miesiąc. Ale skutecznie oderwała mnie od codzienności, od problemów moich i moich dzieci. Po skończeniu wiedziałam, że jest to skończona całość, bez niedosytów i niedopowiedzeń, chociaż wątków poruszonych podczas śledztw Saszy było naprawdę mnóstwo.

ąJednym słowem – jeśli szukasz zajmującej lektury na wakacje, a lubisz powieści kryminalne – sięgnij po Katarzynę Bondę i jej serię:

  • Pochłaniacz (powietrze)
  • Okularnik (ziemia)
  • Lampiony (ogień)
  • Czerwony Pająk (woda)
Kategorie: książki