Z córką jest inaczej. Nie, żebym kochała ją mniej, czy bardziej niż chłopców. To zupełnie inna relacja. Inny jej poziom. To świadomość, że ona też będzie Kobietą. Że chcę, aby była pewna siebie, spokojna i wierzyła w swoje możliwości. Tak, wiem – synowie też tego potrzebują. I ze wszystkich sił staram się im to zapewnić. Ale z nimi jest inaczej. Chłopcy potrzebują upewnienia w tym, że są odważni, umocnienia w wierze w swoje siły. Dziewczynki powinny wyjść z domu z wiarą, że nie są tylko “do sprzątania i do łóżka”.

Jeśli młoda kobieta nie szanuje siebie, nikt inny szanował jej nie będzie. A zaszczepienie w młodej dziewczynie szacunku do siebie należy do rodziców. Obojga. Potrzebny jest jej przykład zarówno ze strony ojca jak i matki.

Z córką rozmawiam inaczej, spędzam z nią inaczej czas. Staram się już od najmłodszych lat przygotować ją na to, co może przynieść jej życie. Choć na pewno nie jestem w stanie przewidzieć wszystkiego.

Najpiękniejsza książka o miłości matki i córki to “Kiedyś”. Choć trudno nazwać ją książką. Książeczką raczej. Zawiera 17 zdań. Ale w tych siedemnastu zdaniach jest zawarte wszystko – dwa pokolenia emocji, życia, wzruszeń…

Jeli będziesz miała okazję przeczytać “Kiedyś”, zrób to koniecznie ze swoją córką!