Lubię się napić dobrej herbaty. Zielonej, białej, czerwonej… Nie za mocnej, nie za słabej. Takiej, w sam raz. Bez cukru, bez dodatków. W ulubionym kubku.

Przy tej herbacie najczęściej rodzą się moje przemyślenia. Rodzą się pomysły, które przy kolejnej herbacie są albo odsuwane, albo układany jest plan ich realizacji.

Podobnie jest z tym blogiem. Będzie powstawał przy herbacie. Często zimnej – przy trójce dzieci tak się zdarza. Czasem dopijanej po trochu przez cały dzień. A czasem zbyt ciepłej, żeby ją pić.

Kiedyś piłam kawę. Dużo kawy. do tego stopnia, że w moich żyłach prawdopodobnie też płynęła kawa. Ale w pewnym momencie nasyciłam się nią do tego stopnia, że odstawiłam kawę całkowicie. Teraz pijam jedną, czasem dwie dziennie. Zazwyczaj z mężem. Zrobioną przez niego. To nasz wspólny czas – chwila po jego powrocie z pracy.

Dlatego ciebie zapraszam na herbatę. Taką jak piję z koleżankami, przyjaciółkami… Jaka służy przemyśleniom i jaka jest dla mnie ważna. Przy tej herbacie zapraszam cię do dialogu. Na tematy różne. Płaskie i podłużne. O życiu, o szczęściu, o troskach i o radościach.

Często będę też pisać pry świecy. Uwielbiam żywy płomień. Działa inspirująco i uspokajająco. Jeśli masz taką ochotę – zapal sobie świecę. Rozpyl olejek aromatyczny. A nawet zrób sobie kawę. Co tylko lubisz.

Zapraszam